W Ministerstwie Kultury, sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu oraz klub parlamentarnym PO trwają prace nad nowymi zasadami finansowania mediów publicznych. – Rozważamy różne scenariusze – mówi w rozmowie z Onetem Elżbieta Gapińska.

Posłanka PO nie wyklucza, że zostanie zastosowane rozwiązanie znane z Niemiec.

- Rząd pracuje nad takim źródłem finansowania mediów publicznych, aby były one bezpieczne. Może nie na takim poziomie, jaki dawałby w 100 procentach ściągalny abonament, ale zapewniającym środki pozwalające na pełnienie misji publicznej – powiedziała w rozmowie z Onetem Elżbieta Gapińska.

- Rozważane są różne scenariusze, w tym odejście od abonamentu na rzecz funduszu misji publicznej, tak jak zrobiono to np. w Niemczech – dodaje.

Posłanka PO podkreśla, że nie można udawać, że ponad połowa Polaków nie płaci abonamentu. – Te zaległości wynoszą 2 mld złotych. W ciągu ostatnich 4 lat telewizja publiczna zmniejszyła koszty o 500 mln złotych, ale ze względu na spadek wpływów z abonamentu nadal ma problemy finansowe i politycy muszą zastanowić się poważnie jak ten problem pomóc rozwiązać – zapowiada Gapińska.

Jak przypomina, w roku 2011 roku wpływy z abonamentu wyniosły zaledwie 205 mln złotych, podczas gdy w 2006 roku było to około 500 mln złotych.

Abonament stanowi 12,6 proc. kosztów jakie w ubiegłym roku telewizja wydała na realizację programów misyjnych. Gapińska zwraca uwagę, że obecnie najważniejszym źródłem finansowania są środki pochodzące z reklam. W roku 2011 przychody komercyjne z reklam i sponsoringu wyniosły 1,147 mld złotych.

- W roku 2013 roku prawdopodobnie nie zmieni się mechanizm finansowania mediów, ale w okresie 2-3 lat powinniśmy wypracować najlepsze z punktu widzenia mediów i interesu społecznego zasady takiego mechanizmu – oceniła posłanka Platformy. Jak zapowiedziała, do tego czasu dodatkowe pieniądze na realizację przedsięwzięć misyjnych wyłoży Ministerstwo Kultury.

A co z postulatami komercjalizacji mediów publicznych? Dwa dni temu Robert Kwiatkowski, członek rady programowej przy think-tanku Ruchu Palikota, zaproponował, by główne anteny Telewizji Polskiej (TVP 1 i TVP 2) oraz Programy I i III Polskiego Radia działały na rynku reklamowym jak media komercyjne. Z zarobionych przez nie pieniędzy byłyby zaś finansowane stacje misyjne: TVP Kultura, TVP Info, planowany kanał TVP dla dzieci oraz radiowe Dwójka i Czwórka, które przestałyby emitować reklamy.

- Komercja ma w telewizji publicznej zarabiać na publicystykę, teatr, programy dokumentalne. Ale komercyjna telewizja publiczna? To chyba z założenia nieporozumienie – komentuje Gapińska pomysł Kwiatkowskiego.

- Obawiam się, że zamiast realizować np. programy misyjne telewizja publiczna kierowałaby się tylko wskaźnikami oglądalności, co znacznie zubożyłoby jej program, szczególnie o tzw. kulturę wysoką – uzasadnia.

Gapińska podkreśla również, że system finansowania mediów jest związany z ich niezależnością. Jak dodaje, źródłem informacji jest obecnie nie tylko telewizja, ale i internet. – Dlatego naiwnością ze strony polityków byłoby wpływanie i manipulowanie informacją w telewizji. Mam nadzieję, że żadnej opcji politycznej nigdy już nie przyjdzie do głowy podobny pomysł – dodaje.

- Rząd pracuje nad takim źródłem finansowania mediów publicznych, aby były one bezpieczne. Może nie na takim poziomie, jaki dawałby w 100 procentach ściągalny abonament, ale zapewniającym środki pozwalające na pełnienie misji publicznej – powiedziała w rozmowie z Onetem Elżbieta Gapińska.

- Rozważane są różne scenariusze, w tym odejście od abonamentu na rzecz funduszu misji publicznej, tak jak zrobiono to np. w Niemczech – dodaje.

Posłanka PO podkreśla, że nie można udawać, że ponad połowa Polaków nie płaci abonamentu. – Te zaległości wynoszą 2 mld złotych. W ciągu ostatnich 4 lat telewizja publiczna zmniejszyła koszty o 500 mln złotych, ale ze względu na spadek wpływów z abonamentu nadal ma problemy finansowe i politycy muszą zastanowić się poważnie jak ten problem pomóc rozwiązać – zapowiada Gapińska.

Jak przypomina, w roku 2011 roku wpływy z abonamentu wyniosły zaledwie 205 mln złotych, podczas gdy w 2006 roku było to około 500 mln złotych.

Abonament stanowi 12,6 proc. kosztów jakie w ubiegłym roku telewizja wydała na realizację programów misyjnych. Gapińska zwraca uwagę, że obecnie najważniejszym źródłem finansowania są środki pochodzące z reklam. W roku 2011 przychody komercyjne z reklam i sponsoringu wyniosły 1,147 mld złotych.

- W roku 2013 roku prawdopodobnie nie zmieni się mechanizm finansowania mediów, ale w okresie 2-3 lat powinniśmy wypracować najlepsze z punktu widzenia mediów i interesu społecznego zasady takiego mechanizmu – oceniła posłanka Platformy. Jak zapowiedziała, do tego czasu dodatkowe pieniądze na realizację przedsięwzięć misyjnych wyłoży Ministerstwo Kultury.

A co z postulatami komercjalizacji mediów publicznych? Dwa dni temu Robert Kwiatkowski, członek rady programowej przy think-tanku Ruchu Palikota, zaproponował, by główne anteny Telewizji Polskiej (TVP 1 i TVP 2) oraz Programy I i III Polskiego Radia działały na rynku reklamowym jak media komercyjne. Z zarobionych przez nie pieniędzy byłyby zaś finansowane stacje misyjne: TVP Kultura, TVP Info, planowany kanał TVP dla dzieci oraz radiowe Dwójka i Czwórka, które przestałyby emitować reklamy.

- Komercja ma w telewizji publicznej zarabiać na publicystykę, teatr, programy dokumentalne. Ale komercyjna telewizja publiczna? To chyba z założenia nieporozumienie – komentuje Gapińska pomysł Kwiatkowskiego.

- Obawiam się, że zamiast realizować np. programy misyjne telewizja publiczna kierowałaby się tylko wskaźnikami oglądalności, co znacznie zubożyłoby jej program, szczególnie o tzw. kulturę wysoką – uzasadnia.

Gapińska podkreśla również, że system finansowania mediów jest związany z ich niezależnością. Jak dodaje, źródłem informacji jest obecnie nie tylko telewizja, ale i internet. – Dlatego naiwnością ze strony polityków byłoby wpływanie i manipulowanie informacją w telewizji. Mam nadzieję, że żadnej opcji politycznej nigdy już nie przyjdzie do głowy podobny pomysł – dodaje.

- Rząd pracuje nad takim źródłem finansowania mediów publicznych, aby były one bezpieczne. Może nie na takim poziomie, jaki dawałby w 100 procentach ściągalny abonament, ale zapewniającym środki pozwalające na pełnienie misji publicznej – powiedziała w rozmowie z Onetem Elżbieta Gapińska.

- Rozważane są różne scenariusze, w tym odejście od abonamentu na rzecz funduszu misji publicznej, tak jak zrobiono to np. w Niemczech – dodaje.

Posłanka PO podkreśla, że nie można udawać, że ponad połowa Polaków nie płaci abonamentu. – Te zaległości wynoszą 2 mld złotych. W ciągu ostatnich 4 lat telewizja publiczna zmniejszyła koszty o 500 mln złotych, ale ze względu na spadek wpływów z abonamentu nadal ma problemy finansowe i politycy muszą zastanowić się poważnie jak ten problem pomóc rozwiązać – zapowiada Gapińska.

Jak przypomina, w roku 2011 roku wpływy z abonamentu wyniosły zaledwie 205 mln złotych, podczas gdy w 2006 roku było to około 500 mln złotych.

Abonament stanowi 12,6 proc. kosztów jakie w ubiegłym roku telewizja wydała na realizację programów misyjnych. Gapińska zwraca uwagę, że obecnie najważniejszym źródłem finansowania są środki pochodzące z reklam. W roku 2011 przychody komercyjne z reklam i sponsoringu wyniosły 1,147 mld złotych.

- W roku 2013 roku prawdopodobnie nie zmieni się mechanizm finansowania mediów, ale w okresie 2-3 lat powinniśmy wypracować najlepsze z punktu widzenia mediów i interesu społecznego zasady takiego mechanizmu – oceniła posłanka Platformy. Jak zapowiedziała, do tego czasu dodatkowe pieniądze na realizację przedsięwzięć misyjnych wyłoży Ministerstwo Kultury.

A co z postulatami komercjalizacji mediów publicznych? Dwa dni temu Robert Kwiatkowski, członek rady programowej przy think-tanku Ruchu Palikota, zaproponował, by główne anteny Telewizji Polskiej (TVP 1 i TVP 2) oraz Programy I i III Polskiego Radia działały na rynku reklamowym jak media komercyjne. Z zarobionych przez nie pieniędzy byłyby zaś finansowane stacje misyjne: TVP Kultura, TVP Info, planowany kanał TVP dla dzieci oraz radiowe Dwójka i Czwórka, które przestałyby emitować reklamy.

- Komercja ma w telewizji publicznej zarabiać na publicystykę, teatr, programy dokumentalne. Ale komercyjna telewizja publiczna? To chyba z założenia nieporozumienie – komentuje Gapińska pomysł Kwiatkowskiego.

- Obawiam się, że zamiast realizować np. programy misyjne telewizja publiczna kierowałaby się tylko wskaźnikami oglądalności, co znacznie zubożyłoby jej program, szczególnie o tzw. kulturę wysoką – uzasadnia.

Gapińska podkreśla również, że system finansowania mediów jest związany z ich niezależnością. Jak dodaje, źródłem informacji jest obecnie nie tylko telewizja, ale i internet. – Dlatego naiwnością ze strony polityków byłoby wpływanie i manipulowanie informacją w telewizji. Mam nadzieję, że żadnej opcji politycznej nigdy już nie przyjdzie do głowy podobny pomysł – dodaje.

http://m.onet.pl/wiadomosci/tylko-w-onecie,5x5tr